Ze wzgórz Carn Dûm

Północny wiatr włosy rozwiewa,
słońce, choć świeci, już nie grzeje…
W skałach zaklęty chłód pozostał,
czeka na jesień… i nadzieję.

Przeklęte, przez świat zapomniane,
na horyzoncie ciemne mury
skrywają ból, wspomnienia czasów,
nim nieba nie zasnuły chmury…

Gdy każda jesień była złota,
dzień witało spojrzenie na wschód,
odbicie oczu w gładkiej stali,
droga, która wiodła zawsze w przód.

Okruchy myśli, zniewolenia
ból, przez pierścień zasnute cieniem,
w ciemności kamiennej komnaty
wracają wieczornym wspomnieniem.

***
Spojrzeć bez strachu i dłoń podać,
z nadzieją wejść w zimno ciemności,
z nadzieją przyjaźń ofiarować,
z nadzieją spojrzeć w ból przeszłości.

Skomentuj