Jesień

Jesień chmury i szarość po niebie przegania,
Kroplami deszczu płacząc, zrasza moje włosy…
Skąd przyszedł smutek? – pytam gładkiej stali
wsłuchana w wieczór i przeszłości głosy.

Szukam oczu twych odbicia, wspominam
tamtą jesień dawną, przepiękną i ciepłą…
Gdy żar ogniska nie ogrzał mnie w mroku,
Lecz twe słowa w dolinie, która mnie urzekła.

Wiem, że nie znajdę. Ale to nie ma znaczenia,
Chociaż żal mój czasami łzą goryczy spłynie…
Bowiem tęsknota i część duszy zostały
na długo wraz z tobą… w zapomnianej dolinie.

Skomentuj