Wczoraj, raptem dwa tygodnie po Tolk Folku, w kameralnej grupce, odwiedziliśmy znów Sowiogórskie Śródziemie (nie wytrzymaliśmy długo). Nie był to co prawda ambitny wielokilometrowy rajd po górach, ale lekki spacer z Górnej Bielawy do Przełęczy Woliborskiej i z powrotem.

Choć zdecydowanie wolę góry jesienią, było pięknie - malownicze ścieżki, zielone świerkowe i bukowe lasy, łąki z miękką trawą - po raz kolejny odkryłam piękno sowiogórskich szlaków, a pstrąg w “Pstrągu” smakował jak zawsze wyśmienicie. Psy się wybiegały i wytaplały w okolicznych strumykach i mniej lub bardziej błotnistych kałużach, po czym szczęśliwie zmęczone, padły jak zabite w drodze powrotnej.

W aparacie na obróbkę czeka trochę zdjęć, które również tutaj się znajdą. A w duszy coraz silniej gra tęsknota za jesiennymi górskimi pejzażami. Na szczęście już niedługo - z każdym  dniem coraz mniej gorącego lata, a coraz bliżej do ulubionej pory roku.

Skomentuj